Peregrynacja Obrazu Jezusa Miłosiernego 15-16.03.2014
Kościół pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela
Cerkiew pod wezwaniem Świętego Antoniego
Cerkiew pod wezwaniem Świętego Antoniego
Maj 2020
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Kazanie na Wielki Piątek

Wielki Piątek Męki Pańskiej, dzień męki, śmierci i pogrzebu Pana naszego Jezusa Chrystusa.Wielki Piątek to jedyny taki dzień w roku liturgicznym, w którym Kościół nie sprawuje Eucharystii. To dzień, w którym cały Kościół wpatruje się w Krzyż Jezusa – znak Jego męki i śmierci, ale także w znak Jego zwycięstwa nad grzechem, szatanem i śmiercią. Tego dnia liturgia Kościoła przewiduje przyklęknięcie przed Krzyżem w taki sam sposób, jak normalnie czyni się to przed Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie. Przed Soborem Watykańskim II podczas wielkopiątkowej liturgii kapłani nie udzielali wiernym Komunii Świętej. Natomiast każdy mógł podejść i z wiarą ucałować Krzyż Święty, by w ten sposób oddać cześć Chrystusowi, który za nas oddał swe życie na drzewie Krzyża. W Wielki Piątek papież, biskupi i kapłani nie odprawiają Mszy Świętej, aby w ten sposób upamiętnić śmierć Jezusa i ten brak, jakiego mogli doświadczyć apostołowie wówczas, kiedy Jezus umarł.

W tych dniach jak bardzo przypominaliśmy apostołów, którzy z lęku przed najeźdźcą rzymskim skryli się w wieczerniku, w izbie na górze – jak bardzo pragnęli obecności Chrystusa, którego na krótko utracili.Zamknęli się w ostatnim miejscu, gdzie przebywali z Panem, gdzie czuli się bezpiecznie, gdzie czuli Jego obecność i bliskość. W tym trudnym dla nich czasie przebywali razem. Podobnie i my w tych dniach szczelnie odizolowani, za zamkniętymi drzwiami z obawy przed śmiercionośnym mikrobem. Pełni niepewności o to, co przyniesie nam jutro. Przebywamy razem i tęsknimy za Panem, którego na krótko utraciliśmy, z którym nie możemy się spotkać jak poprzednio w naszym parafialnym wieczerniku, gdzie do tej pory zawsze na nas czekał z otwartymi ramionami. Dlatego proszę was uczyńcie z waszych domów Wieczernik gdze będzie Chrystus, a W jako uczniowie Jego.

W ostatnich tygodniach przeżywaliśmy czas kwarantanny domowej. Wielu z nas nie mogło uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii, pomimo usilnego pragnienia. Wielu ludzi doświadczało ogromnego „bólu duszy”, gdyż nie mogli być przy swoim Mistrzu, nie mogli „na żywo” podczas liturgii wsłuchiwać się w Jego słowa ani karmić się Jego Ciałem i Krwią. Wielu z nas uczestniczyło w tym czasie w Eucharystiach dzięki transmisjom radiowym, telewizyjnym i internetowym. Wielu z nas za pośrednictwem mediów przeżywało rekolekcje, tak ochoczo głoszone przez księży biskupów, kapłanów diecezjalnych czy zakonnych. Ten czas stał się czasem usilnego poszukiwania kontaktu z Chrystusem, jak i wytężonego czasu oczekiwania na Jego zmartwychwstanie. Może dla wielu ten czas był dobrą motywacją do tego, aby porozmyślać nad swoim życiem, by wreszcie się zatrzymać i z przymusu odłożyć na bok to, co na co dzień nas zajmuje, za czym tak usilnie gonimy; czas ten uświadomił nam i mnie osobiście, co tak naprawdę w życiu warte jest „zachodu”. Kwarantanna być może pozwoliła nam wyhamować i dostrzec wartości, do których się przyzwyczailiśmy, a które być może przestaliśmy już zauważać, bo były takie zwyczajne, normalne, oczywiste. Czasem potrzeba stanu wyjątkowego, abyśmy się obudzili i przetarli oczy, i docenili to, co straciliśmy – choćby tylko na krótko.

Przyzwyczailiśmy się, że żyjemy i generalnie jesteśmy zdrowi, że nic nam nie zagraża.Do tej pory było dla nas oczywiste, że jesteśmy wolni i możemy się poruszać – przemieszczać bez żadnych ograniczeń po terenie naszej miejscowości, naszej ojczyzny, po obszarze całej Europy, a nawet i świata. Do tej pory było jasne, że niemal wszystko znajduje się w zasięgu naszej ręki, bo przecież mając pracę i wynagrodzenie, mogliśmy bez większych trudności kupować wszelkie produkty. Przez krótki czas stało się to niemożliwe. Dla wielu, zwłaszcza dla starszych osób, był to czas bolesnego wspomnienia stanu wojennego, zaś dla młodszych ilustracja tego, o czym słyszeli w dzieciństwie od nauczycieli, od rodziców i dziadków. Było to także  niezapomniane doświadczenie braku i bezradności.

Ten czas być może pozwolił nam zbliżyć się do siebie nawzajem. Może wielu z nas otworzyło oczy na to, że obok żyje drugi człowiek, który także doświadcza braku: braku o wiele dotkliwszego niż brak produktów – braku rozmowy, naszej obecności, uwagi, czasu spędzonego razem czy poświęconego tylko tej osobie… Ten czas być może otworzył nasze uszy na słowa drugiego człowieka: współmałżonka, dziecka. Ten czas może wreszcie dał możliwość, aby ze sobą pobyć i lepiej się poznać, aby się na siebie nawzajem na nowo otworzyć. Może wreszcie znaleźliśmy wspólne tematy do rozmowy. Ten czas być może pozwolił nam odkryć na nowo naszego męża, żonę, dzieci... Być może wreszcie znaleźliśmy wystarczająco dużo czasu

Dziś wielu parafian nie ma w tym kościele. Wielu jest w domach – zamkniętych z obawy przed… koronawirusem – najeźdźcą, który nam zagraża i może pozbawić nas życia. Dziś nie będzie możliwe, aby każdy obecny w kościele ucałował Krzyż Święty na znak szacunku i miłości, jak to czynimy każdego roku.

Dziś w Wielki Piątek weźmy do ręki Krzyż Święty – ten, który wisi na ścianie waszego domu, mieszkania.

Popatrzmy na Chrystusa opuszczonego niemal przez wszystkich i z wiarą i miłością ucałujmy Go, przytulmy do piersi – bo w Nim jest nasza nadzieja i nasze zwycięstwo. Po nocy Wielkiego Piątku przychodzi poranek zmartwychwstania, którego z utęsknieniem wyczekujemy. Amen